poniedziałek, 03 marca 2008 01:00
Baby time
Mimo że coraz więcej słyszy się o robiących karierę niezależnych i wolnych bizneswoman, a dość popularnym sposobem na życie staje się ten, który propagują szukający rozrywki single, zazwyczaj niewiele osób w naszym otoczeniu stanowczo i konsekwentnie twierdzi, że nigdy nie zostanie rodzicami. Zwykle chcemy mieć dzieci – jednak problemem jest to, kiedy mają się one pojawić w naszym życiu.
W dobie rozwijającej się techniki, a także dzięki możliwościom medycyny nasze życie bardzo się odmieniło. Za sprawą antykoncepcji ciąża coraz rzadziej jest kwestią przypadku, często zaś wynikiem dobrze i długo przemyślanej decyzji. Jednak stres i tempo, w jakim żyjemy, nie wpływają korzystnie ani na naszą psychikę, ani na naturalny rytm organizmu. Tak oczywiste dla naszych babek kwestie, jak zajście w ciążę i urodzenie dziecka, dla kobiety XXI wieku stają się sprawą bardzo trudną, są wielkim wyzwaniem, któremu trudno sprostać.
Czego chcą kobiety?
Chcemy spełniać się zawodowo i towarzysko, żyć w satysfakcjonującym związku, mieć czas dla siebie i własnego rozwoju. Lansowany w mediach wizerunek współczesnej kobiety sprawia, iż czujemy, że naszym obowiązkiem jest ładnie wyglądać, jeździć na egzotyczne wakacje, mieć piękny i zadbany dom. Wydaje nam się, że moment, w którym decydujemy się na dziecko, przekreśla dotychczasowe życie. Z wszystkiego trzeba zrezygnować i przeistoczyć się w promienną matkę godzinami zabawiającą swoje słodkie maleństwo edukacyjnymi rozrywkami.
Z jednej strony pojawia się przed naszymi oczami obraz kobiety idealnej, zawsze uśmiechniętej, nienagannie wyglądającej, inteligentnej i ponętnej, z drugiej zaś perfekcyjnej matki i żony ciepłej, skoncentrowanej na rodzinie i opiekuńczej. To dwa modele kobiecości obecne w mediach, z którymi musi się zmierzyć współczesna dziewczyna. Decyzja o macierzyństwie jest więc trudna i często odwlekana, gdyż do roli „pięknej niezależnej” dołączyć musi rola „czułej i gotowej do poświęceń”. Chcemy sprawdzić się na każdej płaszczyźnie, a macierzyństwo traktujemy często jak kolejny test.
Dziecko – czy to już?
Fora internetowe, artykuły w prasie, programy w telewizji wszędzie poruszany jest temat rodzicielstwa i odpowiedniej na nie pory. Padają różne stwierdzenia i opinie. Jedni (a właściwie jedne, bo to głównie kobiety są uczestniczkami tych dyskusji) dowodzą, że nie ma co odkładać macierzyństwa na później, gdyż jak wiadomo czas nie stoi w miejscu. Mogą się pojawić trudności z zajściem w ciążę, a także ryzyko zagrożenia zdrowia dziecka. Inni podnoszą argument, iż potomstwu na pewno głupio mieć „starych” rodziców przecież często różnica wieku sięga czterdziestu lat.
Zwolennicy lub zwolenniczki macierzyństwa po trzydziestym roku życia stanowią drugą grupę dyskutantów. Dowodzą oni, że relacje między dziećmi a rodzicami nie zależą od liczby lat. Według nich dzieci starszych rodziców są bardziej wyczekiwane, przyjmowane świadomie i z większą uwagą, bez tęsknoty i żalu za imprezami czy wyjazdami, które właśnie przez dziecko przechodzą koło nosa. Jedni mówią, że biologii nie da się oszukać, inni nie widzą tu problemu. Twierdzą, że medycyna służy dziś badaniami prenatalnymi, leczeniem niepłodności czy zapłodnieniem in vitro. Argumentów jest wiele – nie sposób zatem przesądzać o ich słuszności.
Krajem nieba, krajem piekła – czy istnieje moment idealny?
Można zauważyć, że młodzi rodzice, którzy nie zdążyli przed pojawieniem się dziecka osiągnąć upragnionego poziomu życia czy wymarzonego statusu materialnego, mogą przez wiele lat czuć się „ubogimi krewnymi” bezdzietnych znajomych nieznających ani ograniczeń finansowych, ani czasowych. Jednak niewykluczone, iż za kilka lat ci dobrze bawiący się przyjaciele będą żałować, że przegapili najlepszy moment na dziecko. Dojdą do wniosku, iż zagraniczne wakacje nie były warte stresu, jaki obecnie przeżywają, starając się o potomstwo. Co więc robić? Na pewno nikt i nic nie wskaże momentu odpowiedniego dla każdego z nas – gdyż taki jeden optymalny czas nie istnieje. Najlepsze i najrozsądniejsze, co możemy zrobić, to wsłuchać się w głos własnego serca i ciała.
Co jest w życiu najważniejsze?
Nie warto odkładać ciąży jedynie z powodów materialnych. Tłumaczenie, że dla lepszego startu dziecka trzeba zgromadzić odpowiednio duży majątek, może być zgubne dla naszej przyszłej rodziny. Mało kto potrafi powiedzieć sobie, że ma już wystarczająco dużo i na tym poprzestanie. Zawsze jest coś, co jeszcze chcielibyśmy mieć a to dom, a to samochód lub sprzęty kuchenne – tylko czy to wszystko tak naprawdę jest niezbędne dla nas i naszego dziecka? Zastanówmy się, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby rodzice myśleli takimi właśnie kategoriami. Czy mielibyśmy rodzeństwo, czy w ogóle sami bylibyśmy na świecie? Popatrzmy też na swoich dziadków, co jest dla nich cenniejsze – wspomnienie wojaży sprzed lat czy małe i duże sukcesy wnuków, którymi chwalą się przed całym światem? Czasami, żeby lepiej coś zrozumieć, trzeba spojrzeć na to z innej, niekoniecznie własnej perspektywy.
Różowa rewolucja
Decyzja zawsze będzie trudna, gdyż nie da się ukryć pojawienie się małego człowieka w rodzinie to prawdziwa rewolucja. Różowiutki bobas może nieźle wymęczyć świeżo upieczonych rodziców. Trudności pierwszych miesięcy szybko jednak przemijają. Dziecko rośnie, staje się coraz bardziej samodzielne. Dla rodziców to kolejne fascynujące odkrycia, zajęcia i… nowe obowiązki. Decydując się na dziecko, musimy bowiem liczyć się z tym, iż zmiany będą nieuniknione. Nie znaczy to jednak, że na gorsze! Zmniejszy się być może liczba imprez, w których weźmiemy udział, mniej intensywnie odwiedzać będziemy dotychczasowych znajomych. Odkryjemy za to, jak wiele nas łączy z przyjaciółmi mającymi dzieci, których dom ze zrozumiałych powodów omijaliśmy do tej pory szerokim łukiem. Możemy wspólnie ulegać urokom, jakie daje natura, przeżyć frajdę zabawy w basenie czy wzruszyć się podczas wspólnego oglądania lub czytania bajki. Dziecko to wielki wysiłek – ale i wielka przygoda. Trzeba tylko pamiętać, żeby nie oczekiwać za dużo ani od siebie, ani od swojego dziecka. Nie stawać się na siłę ideałem i nie chcieć tego od innych. To, że my nie mieliśmy szansy uczyć się gry na pianinie czy też nie poznaliśmy już w przedszkolu trzech języków obcych, nie oznacza, że nasze dziecko tylko o tym marzy. Harmonijnie rozwinięta osobowość to kwestia nie tyle zajęć dodatkowych, co przede wszystkim czasu, który poświęcamy dziecku. Jak widać, decyzja o rodzicielstwie to początek długiej i fascynującej drogi.
Aleksandra Starowicz / Magazyn Wesele
![]() | Online jest | 1193 |